Strona główna » Lifestyle » Felietony » Pol’and’Rock – Jak i po co trafić do Wioski Sztabów Zagranicznych?

Pol’and’Rock – Jak i po co trafić do Wioski Sztabów Zagranicznych?

Ostatnie godziny dzielą mnie od wyjazdu na Festiwal Pol’and’Rock. Najnowsze prognozy pogody przekonały mnie do zapakowania na wyjazd jesiennych, nieprzemakalnych trzewików. No cóż, przynajmniej nie dostanę udaru słonecznego i będzie mniej kurzu w powietrzu. Co takiego ciągnie mnie do niewygody biwakowania kilka dni pod namiotami, spania po maksymalnie cztery godziny na dobę, pokonywania codziennie kilkunastu kilometrów pieszo i wszechobecnych tłumów? 

Kiedy jechałam po raz pierwszy na festiwal w tamtym roku, moją wiedzę opierałam na opowieściach o wszechobecnej atmosferze sympatii, śmiejących się do siebie ludziach i błyskawicznym zapoznawaniu festiwalowiczów. Zupełnym przypadkiem poznałam biwakującą obok grupę festiwalowiczów z Libiąża. Pomimo, że nigdy nie byłam w tej małopolskiej miejscowości, relacje między nami utrzymały się dzięki Internetowi przez cały rok i odliczamy godziny do zobaczenia się na żywo. 

Po roku łapię się na myślach, że nie mogę doczekać się spotkania na festiwalu z moimi dawnymi znajomymi z rodzinnego Krakowa, których mimo odwiedzania dawnego grodu Kraka, ostatni raz widziałam… rok temu na Festiwalu! W trakcie urlopu nie starczyło czasu na znajomych, bo skupiałam się na rodzinie. A na Pol’and’Rocku będą moi dawni kompani z czasów studenckich! 

Jest jedna wspólna cecha, która łączy wielu z “watahy Libiąż”, czy “krakowskich znajomych” – emigracja. Zdecydowana większość z tych osób nie mieszka w Polsce. Festiwal jest doskonałą okazją na spotkanie się w jednym miejscu, ale też porozmawianie, jak wygląda życie emigranta. Mnie udało się pozostać w gronie rodaków i stworzyć wspaniały sztab WOŚP. Świadomość istnienia sztabów zagranicznych jest jednak bardzo nikła.

Festiwal jest wspaniałą okazją, aby porozmawiać z pracującymi na obczyźnie Polakami, że mogą tworzyć dobro z WOŚP także w miejscu swojego zamieszkania. Osób, które pomagały przy organizacji ostatniego Finału w Berlinie było ponad 100! Praca biegających z puszkami wolontariuszy była równie istotna, jak użyczenie nam samochodów transportowych do przewozu sprzętu na salę, czy noszenie go potem na scenę. Każdy może zostać wolontariuszem WOŚP, nawet ci, którzy niekoniecznie lubią rozmawiać z tłumem ludzi. 

O tym, jak zostać wolontariuszem w miejscu pobytu za granicą, chętnie opowiedzą wolontariusze z całego świata, w imieniu których zapraszam Was i Waszych rozsianych po Europie i nie tylko, znajomych do Wioski Sztabów Zagranicznych. W tym roku stacjonujemy na wzgórzu ASP. Idąc od głównej sceny, jesteśmy na prawo od namiotu spotkań. Na mapie jesteśmy oznaczeni globusem.  A żeby jeszcze bardziej zachęcić Was do odwiedzenia Was, dodam, że do naszej wioski przyjdzie z wizytą kilkunastu artystów. Nasza wioska zostanie dzisiaj oficjalnie otwarta przez Skibę z zespołu Big Cyc! Jeśli, mimo najszczerszych chęci, nie jesteście w stanie przyjechać w tym roku na Festiwal, to zachęcam Was do odwiedzania naszego portalu codziennie, gdzie będzie czekać relacja z moich festiwalowych przeżyć. Do jutra!

Zdjęcie tytułowe: Łukasz Widziszowski (Baza Mediów WOŚP)