Strona główna » Lifestyle » Sylwetki » O berlińskiej pomocy kotom w potrzebie – rozmowa z wolontariuszką fundacji Anaconda

O berlińskiej pomocy kotom w potrzebie – rozmowa z wolontariuszką fundacji Anaconda

Obcując z kotem, człowiek ryzykuje jedynie to, że stanie się wewnętrznie bogatszy.
– Colette

W dzisiejszym zabieganym świecie, w którym większość ludzi podąża jedynie za swoimi planami i samorealizacją, na szczególną uwagę zasługują wszelkie inicjatywy, które sprawiają, że życie istot zależnych od nas i naszego zainteresowania ich losem, moje stać się lepsze. Jedną z takich inicjatyw jest na pewno praca wolontaryjna Barbary Jastrzębskiej (35l), która pochodzi z Gorzowa Wielkopolskiego i mieszka w Berlinie. Zawodowo jest stylistką rzęs, jednak aktywnością, która zabiera jej niemal cały pozostały czas jest praca na rzecz zwierząt we współpracy z Fundacją Obrony Praw Zwierząt Anaconda z Gorzowa Wielkopolskiego, jak również działanie blisko z OTOZ Gorzów. To właśnie dzięki niej, biedne, porzucone koty z Polski, mogą znaleźć kochający dom w Berlinie.

“Jest to fundacja oparta na działalności wolontariackiej, wszyscy, włącznie z prezeską działają wyłącznie w ramach wolontariatu.” Zdradza nam Barbara. “Fundacja funkcjonuje już od 2011 roku. Zajmujemy się głównie ratowaniem porzuconych i niechcianych zwierząt, ale także pomocą ofiarom znęcania się. Zapewniamy zwierzętom pomoc weterynaryjną, schronienie tymczasowe i staramy się znaleźć zwierzętom stały dom.”

Barbara zajmuje się wspieraniem swoim udziałem fundacji od około 3 lat, chociaż początki jej pomocy zwierzętom były nieplanowane, spontaniczne, a wszystko zaczęło od kilku kociaków z polskiej wsi, którym postanowiła pomóc zdobyć lepsze życie.
“Pewnego dnia koleżanka z pracy, pochodząca z polskiej wioski, poprosiła mnie o pomoc. W jej rodzinnej okolicy były 4 malutkie, dręczone przez dzieci kociaki. Zawsze kochałam koty i bez zastanowienia się zgodziłam. Maluchy przyjechały do mnie, oswoiły się, doszły do siebie i bardzo szybko znalazły kochające domy. To było wspaniałe uczucie. Zaczęły napływać do mnie zgłoszenia o coraz to nowych przypadkach potrzebujących pomocy. Znajoma wpadła na pomysł założenia grupy adopcyjnej i tak natknęła się na mnie wolontariuszka poznańskiej fundacji, w której początkowo działałam. Po jakimś czasie zwróciłam uwagę na sytuację w fundacji w moim rodzinnym Gorzowie i zaoferowałam im swoją pomoc.”

Wolontariuszka w rozmowie z nami przyznaje, że praca wolontaryjna na rzecz zwierząt zajmuje jej naprawdę sporą część jej wolnego czasu.
“Berlin jest cudownym miejscem jeśli chodzi o możliwości adopcyjne, ale działam tu praktycznie w pojedynkę, choć stopniowo pojawia się wsparcie. Porozwożenie kotów do domów tymczasowych, stały kontakt z tymi domami, rozpatrywanie ankiet przedadopcyjnych, komunikacja z członkami mojej już niemałej grupy adopcyjnej, wizyty przedadopcyjne… Tak naprawdę rzadko mam całkiem wolne, bo to ja jestem osobą, do której domy tymczasowe zwracają się, w razie jakichś problemów – nie może mnie nie być.

Historia wielkiego poświecenia swojego czasu i środków na pomoc bezbronnym, często z bardzo przykrą i ciężką historią kotów na pewno zasługuje na rozgłośnienie, nie tylko przez wielki szacunek do Pani Barbary i aprobaty jej działań, ale także by pomóc jej znaleźć chętnych do wspólnej pracy.
Wszystkich chętnych do adopcji kota lub przygarnięcia go czasowo na zasadach domu tymczasowego, jak również w razie chęci pomocy przy pracy wolontaryjnej naszej bohaterce, zapraszamy na fanpage na facebooku, pod nazwą: “Kittens and Cats Need Home Berlin”, jak również zachęcamy do odwiedzenia strony internetowej fundacji Anaconda z Gorzowa Wielkopolskiego: www.anaconda-fundacja.pl